Czy matury są obiektywne? Debata na X i nagranie, które dostarcza dowodu

W maju na X doszło do wymiany zdań o obiektywności egzaminów maturalnych. Kilka miesięcy później niezależny nauczyciel chemii pokazał na nagraniu wideo, z konkretnymi pracami w ręku, dokładnie to zjawisko, o którym mowa była w tamtej dyskusji.

Opinie
Sprawdzanie prac egzaminacyjnych czerwonym długopisem
Źródło: Zdjęcie: Kelly Sikkema / Unsplash

W maju 2026 roku na platformie X rozwinęła się dyskusja o sensie centrów egzaminacyjnych i obiektywności matur. Wątek zaczął się od pytania, czy sztuczna inteligencja jest zagrożeniem dla rzetelności egzaminów, czy raczej ujawnia problem, który istniał już wcześniej. Głos w tej dyskusji zabrała minister Katarzyna Lubnauer, odpowiadając bezpośrednio jednemu z uczestników - przedstawicielowi PolonEDU.

Argument minister Lubnauer był prosty i sam w sobie trudny do podważenia: egzaminy muszą być obiektywne i porównywalne, bo decydują o przyjęciu na studia setek tysięcy maturzystów rocznie. Nikt rozsądny nie kwestionuje tego, że egzaminy POWINNY być obiektywne. Pytanie, które pozostało otwarte, brzmiało inaczej: czy SĄ.

W odpowiedzi przywołano raport Najwyższej Izby Kontroli, który wprost stwierdza, że egzaminów pisemnych nie da się ocenić z dokładnością do jednego punktu, bo egzaminatorzy są ludźmi, nie maszynami działającymi zero-jedynkowo. Kryteria oceniania - w tym te dotyczące wypracowania maturalnego z polskiego, ale też przedmiotów ścisłych jak chemia czy biologia - pozostawiają przestrzeń na subiektywną interpretację. To nie opinia jednej strony dyskusji, tylko ustalenie kontrolne państwowego organu.

Kilka miesięcy później, zupełnie niezależnie od tej wymiany zdań, dokładnie to samo zjawisko pokazał na nagraniu wideo Damian Micki, nauczyciel chemii prowadzący kanał edukacyjny poświęcony nauce. W materiale zatytułowanym "Ocenianie matur" przejrzał kilkadziesiąt prac maturalnych z chemii - i udokumentował na konkretnych przykładach dokładnie ten problem, o którym mówił raport NIK: różne oceny za identyczne odpowiedzi.

Przykład pokazany w nagraniu jest prosty do zrozumienia nawet bez wiedzy chemicznej. Zadanie polegało na podaniu wyglądu zawartości probówki przed i po reakcji. Jedna maturzystka odpowiedziała "fioletowy" (przed) i "bezbarwny" (po) - i otrzymała zero punktów. Zgodnie z kluczem wystarczyło napisać "fioletowy", bo kolor roztworu był już podany w treści zadania, a oczekiwana odpowiedź po reakcji brzmiała "bezbarwny roztwór". W innej sprawdzonej przez niego pracy - z odpowiedzią o identycznej treści - punkt został przyznany.

"Jeden egzaminator powie jeden, a drugi egzaminator powie zero, a patrzą na to samo" - podsumowuje w nagraniu Micki, zaznaczając, że nie chodzi o pojedynczy przypadek. Wzorzec, jak mówi, staje się widoczny dopiero po przejrzeniu kilkudziesięciu prac - i przypomina, że Najwyższa Izba Kontroli już trzykrotnie zwracała uwagę na brak jednolitych standardów oceniania matur w całym kraju.

Trzy razy. Nie raz, nie w jednym roczniku - to udokumentowany, powtarzający się problem systemowy, potwierdzony teraz z dwóch niezależnych źródeł: kontroli państwowej i bezpośredniej analizy prac przez praktykującego nauczyciela.

W nagraniu wskazane są też konkretne zadania z nowej formuły matury 2023 - otwarte 22, 24 i 25.1, oraz zadanie obliczeniowe numer 20, określone wprost jako "parodia" pod względem sposobu oceniania. Micki zwraca przy tym uwagę na coś, co można łatwo przeoczyć: arkusz w bieżącym roku zawiera mniej błędów niż poprzednie, co jego zdaniem może oznaczać, że Centralna Komisja Egzaminacyjna wycofała się z bardziej ambitnego kierunku pytań - bo przez ostatnie lata regularnie okazywało się, że przy pytaniach wykraczających poza utarte schematy sami twórcy kluczy mają trudność z jednolitą oceną odpowiedzi.

To ten sam wniosek, który padł w majowej dyskusji na X - tylko podparty teraz materiałem wideo, nie samym cytatem z raportu. Egzamin, przy którym twórcy pytań sami oceniają niejednolicie, gdy pytanie wykracza poza schemat, trudno uznać za dowód na to, że uczniowie nie radzą sobie z myśleniem poza schematem. Jest raczej dowodem na to, że sam system oceniania nie radzi sobie z niczym poza schematem.

Dla PolonEDU ta historia ma konkretne znaczenie praktyczne. Jeśli liczba punktów na maturze zależy częściowo od tego, który egzaminator trafi na daną pracę, przygotowanie do egzaminu nie może polegać wyłącznie na zapamiętaniu klucza odpowiedzi. Musi uczyć rozumowania na tyle solidnego, żeby broniło się niezależnie od tego, kto je ocenia - i dokładnie w tym kierunku projektowany jest Polonek.

Źródła
  1. NIK: Oblany egzamin ze sprawdzania matur
  2. Damian Micki - "Ocenianie Matur" (nagranie źródłowe)