Kto tak naprawdę zarabia na korepetycjach - i dlaczego warto o tym wiedzieć

Nie chodzi o to, że nauczyciele są nieuczciwi. Chodzi o strukturę zachęt, która w rynku korepetycji istnieje niezależnie od intencji konkretnej osoby - i o to, dlaczego warto ją rozumieć zanim zapłacisz za kolejną godzinę.

Nauka
Rynek korepetycji w Polsce
Źródło: Zdjęcie: Quilia / Unsplash

Pod jedną z reklam narzędzi AI do nauki rozwinęła się dyskusja, która zeszła w ciekawą stronę: "nauczyciel nie powinien wykorzystywać swojej roli do nakłaniania uczniów do płatnych korepetycji z własnego przedmiotu". Padło kilka odpowiedzi, część zgadzała się, część broniła nauczycieli. Warto to rozplątać, bo obie strony mają trochę racji.

Zacznijmy od faktów prawnych, nie od emocji. Karta Nauczyciela w Polsce formalnie nie zakazuje nauczycielowi udzielania płatnych korepetycji własnym uczniom. To nie jest przestępstwo. Ale jest to sytuacja, którą prawo oświatowe i etyka zawodowa traktują jako potencjalne naruszenie godności zawodu - bo rodzi oczywisty konflikt interesu. Zdarzały się już przypadki postępowań dyscyplinarnych wobec nauczycieli właśnie za tę praktykę.

Sam konflikt interesu jest prosty do zrozumienia. Jeśli ta sama osoba ocenia Twoją pracę na lekcji i jednocześnie może zarobić na tym, że czegoś nie rozumiesz - powstaje zachęta, która nie musi być świadomie wykorzystywana, żeby była realna. Większość nauczycieli nigdy by z tego nie skorzystała. Ale system, w którym taka możliwość w ogóle istnieje, jest gorszy od systemu, w którym jej nie ma.

To nie jest zarzut wobec zawodu nauczyciela jako takiego - klasy po 30 osób, przeciążone programy nauczania i realne ograniczenia czasowe na lekcji to osobny, dużo poważniejszy problem systemowy, i wielu nauczycieli robi wszystko, co może, w warunkach, które same w sobie utrudniają uczenie każdego ucznia indywidualnie.

Problem leży gdzie indziej: w samej strukturze rynku korepetycji, nie w indywidualnych ludziach. Cena godziny zależy od tego, kogo akurat znajdziesz - nie od jakości, nie od wyników, tylko od tego, ile dana osoba postanowiła sobie policzyć. Nie ma standardu, nie ma niezależnej weryfikacji, nie ma jednej ceny dla wszystkich.

To dokładnie ten problem, którego narzędzie AI ustrukturyzowane wokół stałej ceny po prostu nie ma. Polonek kosztuje tyle samo dla każdego ucznia, niezależnie od tego, kto akurat prowadzi jego klasę czy w jakiej jest sytuacji. Nie ma żadnej zależności między oceną w szkole a ceną pomocy poza szkołą - bo nikt konkretny nie zarabia więcej na tym, że akurat Ty czegoś nie rozumiesz.

Nie piszemy tego, żeby zdyskredytować korepetytorów - dobry korepetytor, bez konfliktu interesu, to nadal wartościowa pomoc dla wielu uczniów. Piszemy to, żeby pokazać, że pytanie "komu mogę zaufać" ma sens zadawać sobie zanim zapłacisz, nie po fakcie.

Źródła
  1. Czy można udzielać korepetycji swoim uczniom? - ePedagogika